Parafia Wniebowzięcia NMP

Kościół Parafialny
pw. Wniebowzięcia
NMP w Wojanowie

w Wojanowie z/s w Dąbrowicy

Sanktuarium
MB Jasnogórskiej Pani
Uzdrowienia Chorych
w Dąbrowicy

Z Eugeniuszem Mrozem, przyjacielem i ostatnim z żyjących kolegów szkolnych św. Jana Pawła II, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Powitaliśmy wczoraj nowych świętych Kościoła. Jakie są Pana pierwsze odczucia po Mszy św. kanonizacyjnej?

- Wczorajszy dzień to czas wielkiej radości dla Kościoła, Polski i całego świata. Przepiękna uroczystość w Watykanie z udziałem dwóch Papieży, bez zbytniej pompy, powiedziałbym nawet skromna, tak jak skromni byli święci Jan Paweł II czy Jan XXIII. Nasz wielki rodak, który przeprowadził świat z wieku dwóch zbrodniczych totalitaryzmów: hitlerowskiego i komunistycznego, wieku wojującego ateizmu, w XXI wiek, wiek nadziei, został dziś zaliczony do grona świętych. Radość jest podwójna, bo mamy dwóch nowych świętych.

Czegoś mi jednak brakowało, być może wynika to z tego, że przyzwyczailiśmy się, że Jan Paweł II zawsze był dla nas świętym. Znaliśmy go przecież dobrze, niektórzy od dzieciństwa, stąd dla wielu potwierdzenie tego oczywistego faktu przez Najwyższy Autorytet Kościoła było tylko wymaganą formalnością, i dlatego być może oczekiwaliśmy czegoś niespotykanego. Tymczasem nic takiego nie mogło się wydarzyć.

Jestem zachwycony postawą polskich pielgrzymów, którzy kolejny raz wyrazili swoją wdzięczność dziś już św. Janowi Pawłowi II. Szkoda tylko, że w naszym parlamencie wyrażenie hołdu największemu z rodu Polaków wywołało spory. Przecież Jan Paweł II przyczynił się do tego, że jako Naród znaleźliśmy się w innym świecie, wyzwoliliśmy się spod jarzma sowieckiej niewoli. Dlatego skoro w tak oczywistej kwestii dotyczącej człowieka, który był bezsprzecznie największym autorytetem na świecie, i to niekoniecznie tylko dla ludzi wierzących, nie potrafimy mówić jednym głosem, to bardzo źle o nas świadczy.

Często zanosi Pan prośby do Jana Pawła II? Czy teraz inaczej będzie wyglądała modlitwa do świętego, w końcu przyjaciela, kolegi ze szkolnej ławy...?

- Bardzo często przyzywam Jego opieki. Można powiedzieć, że to, co łączyło nas za życia, kiedy razem jako dzieci dorastaliśmy, będąc sąsiadami w kamienicy przy ul. Kościelnej 7 w Wadowicach i uczęszczając do Klasycznego Męskiego Gimnazjum im. Marcina Wadowity w Wadowicach aż do matury w maju 1938 r., nigdy się nie skończyło.

Ta nasza przyjaźń nigdy nie wygasła, trwała także później, kiedy był kapłanem, biskupem czy kardynałem, również wtedy, kiedy został Pasterzem świata, może przybrała nieco inny wymiar. Ta więź trwała ponad 70 lat aż do Jego odejścia do Domu Ojca 2 kwietnia 2005 r. Tę łączność z Ojcem Świętym wciąż czuję i powierzam Mu swoje sprawy, a także intencje ludzi, którzy mnie o to proszą. Często i w modlitwie, i w myślach łączę się z moim Wielkim, świętym Kolegą. Teraz, po kanonizacji nic się nie zmieni, ta nadzwyczaj serdeczna więź, która nas łączyła dawniej, zresztą nie tylko mnie, ale także z innymi kolegami była i pozostanie taka sama.

Jest Pan ostatnim żyjącym kolegą z lat szkolnych Karola Wojtyły. Jak często spotykaliście się w gronie przyjaciół z wadowickiego gimnazjum?

- Ilekroć przyjeżdżał z pielgrzymką do Polski, zawsze znalazł czas, żeby się z nami spotkać. Czterokrotnie gościliśmy na Jego zaproszenie we Włoszech: dwukrotnie w Watykanie i dwukrotnie w letniej rezydencji Papieży w Castel Gandolfo wśród gór nad Jeziorem Albano. Uważaliśmy go za wybitną postać, giganta ducha, serca i umysłu już w czasach szkolnych, co potwierdzało potem życie. Z kolei on zawsze traktował nas jak swoich kolegów bliskich sercu. On – wielki człowiek, Następca św. Piotra znajdował dla nas czas, był bardzo życzliwy, rozmawiał z nami, interesował się naszymi problemami, śpiewaliśmy piosenki jak za dawnych lat, wspominaliśmy. Również korespondowaliśmy ze sobą.

Kanonizacja to Pana zdaniem koniec naszej, Polaków, drogi z Janem Pawłem II?

- Myślę, że zakończył się tylko pewien etap, ale wciąż jesteśmy w drodze do Pana Boga, tyle tylko, że przewodzi nam już św. Jan Paweł II. Mamy zatem orędownika w Niebie i jako wierzący, jako Naród, z którego wyrósł, który ukochał i który do końca był w Jego sercu, nie powinniśmy o tym zapominać. Czas euforii przeminie, pewnie też przyzwyczaimy się do faktu, że nasz rodak jest już świętym, ale nie powinniśmy zapominać o tym, co nam zostawił, o Jego nauce i wskazaniach, które są wciąż aktualne.

Pamiętajmy, żeby iść przez życie prostą drogą, unikać wzajemnych waśni, drogą, którą nam wskazywał przez blisko 27 lat swego pontyfikatu. Nie zapominajmy, że był pierwszym Papieżem z Polski, pierwszym Papieżem Słowianinem, świętym Papieżem. Zostawił nam swój testament, teraz tylko trzeba go realizować. W polskim społeczeństwie, w dobie kryzysu wartości musi u nas się dokonać swoiste katharsis, ogólnonarodowe oczyszczenie i opamiętanie, że dalej tą drogą iść nam nie wolno. Modlę się i nadal będę się modlił do św. Jan Pawła II, aby czuwał nad naszym Narodem, żeby pomógł nam zmienić samych siebie i dać odpór złu. Niby to proste, ale brakuje nam dobrej, silnej woli.

W homilii Papież Franciszek powiedział, że w cierpieniu drugiego człowieka obaj nowi święci dostrzegali Chrystusa. Pan widział z bliska cierpienie Jana Pawła II, jak Papież je znosił?

- Swoje cierpienie, które z wiekiem było coraz bardziej uciążliwe, Ojciec Święty znosił bardzo pogodnie. Można nawet powiedzieć, że do pewnego czasu nawet ukrywał się ze swoimi słabościami. Był bardzo cierpliwy, pokazał – co zresztą widzieliśmy wszyscy – że życie tu, na ziemi, to tylko jeden z etapów i że cierpienie, ból, starość można znosić pogodnie i godnie.

Choć widzieliśmy, że cierpi, to podczas spotkań z nami nigdy o tym nie mówił. Nawet podczas ostatniego spotkania szkolnych kolegów w 2002 r. w Krakowie, kiedy Papież poruszał się już na wózku, nie narzekał. Owszem, nie było już tego nastroju radości jak dawniej. Widać było, że bardzo cierpi, ale tego nie okazywał. Choć mieliśmy świadomość, że będzie to trudne, to zapytałem, czy spotkamy się za rok z okazji 65. rocznicy naszej matury. Ojciec Święty zadumał się chwilę i powiedział „Zobaczymy. Jak Bóg da...". Czas pokazał, że spotkanie w kurii krakowskiej w 2002 r. było ostatnim.

Korespondencja trwała jednak do końca...?

- Tak. Korespondowaliśmy ze sobą do samego końca. Ostatni list od mojego Kolegi Papieża otrzymałem na Święta Wielkanocne 2005 r. Jan Paweł II napisał wówczas: Drogi Gienku. Bardzo Ci jestem wdzięczny za duchową łączność w modlitwie w intencji mojego powrotu do zdrowia. Wszystko w rękach Boga. Także Twego syna Jerzego polecam Matce Bożej Uzdrowienia Chorych. Dziękuję za przysłane dawne fotografie. Odwzajemniam życzenia świąteczne. Będziemy się łączyć w przeżywaniu Wielkiego Tygodnia, zwłaszcza Wielkiego Czwartku. Życzę głębokiego udziału w Tajemnicy Męki i Zmartwychwstania Pańskiego, z których płyną łaski wzbogacające siły ducha na codzienny trud. Niech Maryja napełni serce Miłością, Pokojem, Ufnością w Swej opiece. Serdecznie pozdrawiam i błogosławię całą Twoją rodzinę. Jan Paweł II. To był ostatni z wielu listów, jakie otrzymałem od Papieża...

Ojciec Święty Franciszek wyraził nadzieję, że kanonizacja dwóch wielkich Papieży będzie nowym impulsem do codziennej wytrwałej pracy Kościoła. Jak powinniśmy przeżywać świętość Jana Pawła II?

- Jak już wspomniałem, powinniśmy utrwalać w sobie wspaniałe słowa i naukę zawarte w duchowym testamencie św. Jana Pawła II: jak żyć godnie, a w obliczu zagrożeń jako kraj katolicki powrócić do źródeł. Na co dzień realizować zasady, jakie nam pozostawił: dobra i piękna, prawdy i sprawiedliwości, poszanowania praw i godności każdego człowieka bez wyjątku. Nie będzie to łatwa droga, ale nie jesteśmy na niej sami. Towarzyszy nam św. Jan Paweł II i Jego słowa, które od początku pontyfikatu towarzyszyły nam jako zachęta: „Nie lękajcie się. Otwórzcie drzwi Chrystusowi".

Dziękuję za rozmowę.

Liturgia

Dąbrowica:
Pn, Śr: 16:30
So: 8:30
Nd: 11:00, 16:00

Wojanów
Pn, Pt: 16:00
Nd: 9:30

Słowo na dziś

...byleś ty chciała walczyć; wiedz, że zawsze zwycięstwo jest po twojej stronie...
Dz. 1560

Galeria

  • image
  • image

 

 

matka boska wniebowzięta

Jubileusz 700-lecia Kościoła

 

 

roza

Dekoracje kościelne

YouTube

Łączna liczba gości:433147
© VentoStudio.pl